Homiki polecają: „Moja matka woli kobiety”

Trzy siostry: Elvira, Jimena i Sol przybywają do domu swej matki, znanej pianistki Sofii, na jej urodziny. Jest ona od lat w separacji z ojcem dziewcząt. Teraz ma dla córek niezwykłą nowinę: znalazła nową miłość. Okazuje się, że jest to dużo młodsza od niej kobieta: pochodząca z Czech pianistka. Siostry bardzo chcą być nowoczesne i tolerancyjne, czują się jednak zaszokowane i niepewne. Dwudziestoparoletnia neurotyczna Elvira przechodzi głęboki kryzys tożsamości seksualnej… Siostry próbują na różne sposoby oderwać matkę od młodej Czeszki.

- „Moja matka woli kobiety” to komedia na temat zupełnie nowych relacji, jakie powstają w miejsce tradycyjnego modelu rodziny – tłumaczyły swe intencje Daniela Fejerman i Inés Paris, reżyserki filmu. – Chciałyśmy znaleźć odpowiedź na pytanie, jak można przetrwać i zachować psychiczną równowagę w obliczu tych niewątpliwie bardzo gwałtownych zmian. Koncentrujemy uwagę na Elvirze, kobiecie, która dobiega trzydziestki i która ma mnóstwo własnych osobistych problemów. Teraz w dodatku musi stawić czoło zupełnie nowej sytuacji. To skłania ją do zadawania pytań zarówno o to, co ją otacza, jak i o własną tożsamość. Zadawanie pytań i – jeśli trzeba – podważanie dotychczasowych pewników to, naszym zdaniem, jedyna droga, jaką możemy podążać w świecie. I to takim, w którym dawny model rodziny zdecydowanie przestaje funkcjonować.

Paris i Fejerman od lat tworzą zgrany duet scenopisarski. Co skłoniło je do reżyserskiego debiutu? To, co zwykle skłania do tego scenarzystów: chęć oddania na ekranie tekstu, w sposób jak najbardziej zbliżony do wymarzonych intencji. – Chyba każdy scenarzysta marzy o tym, by zobaczyć historię, którą napisał, opowiedzianą tak, jak powstała w jego wyobraźni – mówiła Fejerman. – Tak naprawdę rzadko kiedy do tego dochodzi. Reżyser obdarzony jest inną wrażliwością i często niechętnie współpracuje ze scenarzystą. W ostatnich latach twórcy kina coraz chętniej sami piszą sobie scenariusze. Sprzedanie scenariusza z zachowaniem jego integralności staje się coraz trudniejsze.

Jakie jest zatem wyjście? Twórczynie filmu nie ukrywały, że ten akurat tekst był im szczególnie bliski. Przywiązały się do postaci. Zresztą korzystały z własnych przeżyć i obserwacji. Nie lękały się, jak wielu scenarzystów debiutujących w nowej roli, pracy z aktorami. Dzięki wieloletniej praktyce teatralnej miały w tej dziedzinie spore doświadczenie. Ich zamiarem było też sportretowanie środowiska, z którego się wywodzą i które dobrze znają: dzieci lewicowych intelektualistów, wychowanych w atmosferze swobody i daleko idącego obyczajowego przyzwolenia. Zdaniem reżyserek, paradoksalnym skutkiem takiego wychowania jest zagubienie i neurotyczne reakcje. – Ci ludzie zęsto nie wiedzą, czego naprawdę chcą i co uczyniłoby ich szczęśliwymi – mówiła Paris.

Reżyserki podkreślały, że bardzo starały się uniknąć odgórnych założeń, ponieważ film nie jest sprawą abstrakcyjnych idei i błyskotliwych obserwacji, ale wyrazistej fabuły, humoru i prawdziwych emocji. Zdecydowały, że skupią swą uwagę na Elvirze, ich zdaniem – typowej przedstawicielce kobiet naszych czasów, która pragnie być we wszystkim perfekcyjna, ale w rezultacie czuje się przytłoczona problemami w pracy i osobistymi rozterkami. Nic dziwnego, że wiadomość, którą oznajmia im matka, robi właśnie na niej największe wrażenie.

Postać matki, oprócz samej Elviry, była kluczowa dla autorek filmu. Opisały ją jako osobę zdecydowaną, obdarzoną wielkim poczuciem wewnętrznej wolności. Twierdzą, że ceniona hiszpańska aktorka Rosa Maria Sardá nadała postaci Sofii, w sposób niezwykle naturalny, autorytet i godność. Długo poszukiwały na castingach aktorki do roli nowej partnerki Sofii. W końcu wybór padł na młodą czeską aktorkę Eliskę Sirovą. Zdaniem Fejerman, wniosła ona do tej roli tak potrzebną wiarygodność i emocjonalną głębię. A także młodzieńczy czar i nieodzowny element tajemnicy. Sirova mówiła, że najważniejsze w tej roli było oddanie autentycznego uczucia, i drugorzędne znaczenie miało to, iż rzecz rozgrywa się między kobietami.

Sol (Silvia Abascal) to najmłodsza z sióstr, prowokacyjna, stawiająca sprawy wprost. Abascal wniosła do tej roli temperament i mnóstwo swoich pomysłów. Reżyserki wręcz hamowały jej ekspansywność. Zagrała zbuntowaną rockmankę, więc ważnym elementem jej roli był także ekspresyjny śpiew i taniec. Maria Pujalte gra najstarszą siostrę, Jimenę, tkwiącą w niechcianym małżeństwie. Odpowiedzialność za rodzinę zniewala ją. Pujalte podkreślała, że inspirację do roli czerpała bezpośrednio z życia. Znam wiele kobiet w podobnej sytuacji. Można je podziwiać za swoisty heroizm, ale jednocześnie bywają irytujące – mówiła. Przesadna ambicja, twardość – to cechy charakteru ponoć obce aktorce. Jej celem było wydobycie ukrytej wrażliwości postaci.

Moja matka woli kobiety

Tytuł oryginalny: A mi madre le gustan las mujeres

Produkcja: Fernando Colomo Producciones, Hiszpania-USA

Dystrybucja w Polsce: Forum Film Poland

Autorzy:

zdjęcie Jerzy Piątek

Jerzy Piątek

Jeden ze współzałożycieli i redaktor portalu Homiki.pl, w stowarzyszeniu Otwarte Forum.
Zawodowo związany z branżą PR.
Prywatnie – zapalony fotograf, miłośnik poezji Rolfa Dietera Brinkmanna, dobrej kawy i rowerów.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa