Wtedy


Jeden krok przez czarną bramę parku – prosto w ramiona tamtego
cielska: drzewo, drzewo, drzewo.

Odsłaniam zawilgocone zasłony, ciężkie
kotary pachnące leśnym runem i tym, co się tam zdarzy. Jasne punkty w
równym rzędzie – coś się tam histerycznie tłucze, niespełniony lot
kamikadze, prosto w jasność – jak w lustro. Pod butami utopione w letnim
deszczu mięso. Rozwinięty dywan dla tych, co wiedzą: to tu, to dziś w
nocy, to teraz.

Na klęczkach pod platanem rwiemy na strzępy kożuch
trawy, pekł mi paznokieć, w głąb, aż do korzeni.

Nad ławką
zagęszczenie ruchów. Mocowanie się z cieniem, ciepły oddech, zderzenia
skóry o skórę. Miedziany wąż kąsa w podniebienie. Jęk rozsuwa ciemność.
Cięcie.

Po ostrym źdźble zsuwa się kropla. Słonawy smak rosy na
języku.

Autorzy:

zdjęcie Jakub Bredman

Jakub Bredman

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 32; nazwa: j_bredman




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa