To się im nie przydarza

Kim jest
homoseksualista? To takie proste! Niemal każdy jest tu specjalistą – jest
inny, jest „tym” z dowcipu o pedałach, jest żywym stereotypem, jest taki,
śmaki, owaki… takiego to do gazu… w kamieniołom… z dala od
chłopców… Współczesna nauka mówi dość sucho, że homoseksualista jest
zwykłym człowiekiem, który jest w stanie pokochać w pełni wyłącznie osobę
tej samej płci. Jednak strażnicy pobożnych utopii zarzucają lesbijkom i
gejom, że sami obrali taką drogę życia, a jedynym motorem wyboru były
znane siostry diabła: chuć, rozwiązłość, nieopanowanie.

Niektóre kościoły chrześcijańskie – wśród których prym wiedzie
wyznanie rzymskie – cierpią na rozdwojenie graniczące ze schizofrenią: z
jednej strony daje się zauważyć w kościołach tendencja do przyznawania
nauce racji, z drugiej natomiast niektóre fakty naukowe są odrzucane,
jeśli nie pasują do dogmatycznego puzzle. Być może dlatego katolikom
nakazuje się „żywić szacunek” do homoseksualistów, w ciszy poradni
kościelnych jednak, gdzie „z powodzeniem” nawraca się na heteroseksualizm,
wmawia się rzekomym pacjentom, że homoseksualizmu w ogóle nie ma, a
pojęcie należy do sfery akademickich (czytaj: pustych) dyskusji.


„(…)za wszelką cenę pragnę być prawdziwym facetem!” href="http://www.odwaga.oaza.org.pl/Swiadectwa/Proces_zdrowienia_trwa/proces_zdrowienia_trwa.html">wyznaje
jeden z leczonych w przykościelnej przychodni w Lublinie. –
„Dzisiaj wiem na sto procent, że jestem hetero-seksualistą z zaburzoną
męską tożsamością – bo tak naprawdę nie ma homoseksualistów”
. Ja też
chciałbym zyć w świecie, gdzie nie ma ani heteryków ani gejów – są tylko
LUDZIE. Zdaje się jednak, że autor „świadectwa wyleczenia” co innego miał
na myśli. Ten „hetero-seksualista” przekonuje, że porzucił plugawe myśli,
przyznaje jednak z rozbrajającą szczerością, że nie czuje „pociągu
seksualnego do kobiet, mężczyźni też już nie pociągają, tak jak
wcześniej”
. Wyleczony? A może wyprany? Psychicznie wykastrowany? Kim
teraz jest? Seksualność można stłumić, a płynącą z libido energię
przemienić na czyste moralnie dzieła: chwalebne świadczenie o wyleczeniu,
pracę w pobożnych organizacjach, pracoholizm, występ w „Idolu”, czy
co-też-jeszcze-ludziom-przyjdzie-do-głowy…

W wielu teoriach
homoseksualizm – choć akceptowany – jest pojmowany jako zrządzenie losu,
spadające na człowieka nieszczęście, dopust boży (lub: Natury), który
dopada delikwenta znienacka nie pytając się o jego zdanie. Nikt lesbijki
czy geja nie zapyta łaskawie przed urodzeniem, czy pragnie być człowiekiem
o tożsamości homoseksualnej. Wielu psychiatrów i seksuologów mówi: TO im
się po prostu przydarza! Wielu moich heteroseksualnych znajomych myśli o mnie zapewne z wielkim szacunkiem, a sferę
mojej seksualności traktuje jak defekt, pewną ułomność, wybryk natury,
który należy jednak pominąć, wybaczyć – „bo on to jednak spoko
kolo!”
. Czy TO się naprawdę „przydarza”? Jak pryszcz? Biegunka? Tak
prosto i prymitywnie?

Zaryzykuję stwierdzenie, które być może
ucieszy wielu homofobów: tak, przyznaję z ręką na sercu – wybrałem sobie
moją seksualność. I dodam (miny rzedną!) – bo nie miałem innego wyboru.
Heteroseksualiści nie muszą przyjmować swojego seksualizmu – ta część ich
JA rozwija się automatycznie, w tle, należy do dojrzewania. Nikt nie mówi
sobie w wieku nastu lat: Tak, wybieram heteroseksualizm. Dlaczego? – Bo
nie ma innego wyboru. Inaczej jest z nami. Geje i lesbijki stają we
wczesnej młodości przed ważkim osobistym problemem i zadaniem – dojrzewają
do tego, by powiedzieć: „Nie jestem hetero”. Następnym krokiem na tej
drodze jest akceptacja własnej tożsamości. W odróżnieniu od większości
ludzi człowiek homoseksualny jest świadom tego, że biorąc swoją
homoseksualną naturę w ramiona, podejmuje tym samym odpowiedzialność za
dalsze swoje życie. A jest to duży ciężar – przyjmując swoje lesbijstwo
czy gejostwo, odrzucamy przecież pewne wzorce, które kształtowały się na
przestrzeni wielu tysięcy lat: aby przyjąć siebie w pełni musimy poddać w
wątpliwość i religię, i normy heteroseksualnego społeczeństwa, i tradycję.
Warto podkreslić – samoakceptacja jest wielkim wysiłkiem i trudnym
dziełem: oto człowiek sam i samotnie wyciera w sobie pewne wzory, burzy
ustalony i łatwy porządek, aby wybrać życie może i trudniejsze, ale za to
w zgodzie z własną naturą. Na naszą drogę życia nie wpadliśmy ślepo – jak
nasi heteroseksualni bracia i siostry. Dokąd byśmy zaszli bez wykonania
tej pracy?

Nie jest prawdą, że lesbijki i geje są ludźmi
„zranionymi”, którzy (w domyśle) bardziej przez to cierpią. Cierpienie
przypisane jest do istnienia – tak samo jak lęk, jak dążenie do szczęścia.
Taki jest charakter „tego najlepszego ze światów”, że został przeorany
pewną niedoskonałością, wszyscy i wszystko wokół doswiadcza tego samego pęknięcia: przemijalności,
niedoskonałości, cierpienia, śmierci oraz innych miłych rzeczy, które „się
przydarzają”. Banałem byłoby twierdzić, że cierpienie hartuje człowieka,
lecz ja określiłbym to inaczej: dzięki niemu mamy szansę pozostać ciągle
ŻYJĄCY – wciąż na nowo się przemieniamy, „stajemy się”, aż w końcu
pozostajemy sobą. My, ludzie – nie geje, lesbijki, transseksualiści, nie
heteroseksualiści, kobiety, mężczyźni. Po prostu ludzie.

Michel
Foucalt powiedział na krótko przed śmiercią: „Być homoseksualistą
oznacza, że ta decyzja przenika całe życie, oznacza to również odrzucenie
gotowych już wzorców i recept; jest to przetworzenie seksualnego wyboru w
motor napędzający przemianę całej swojej egzystencji. Bycie człowiekiem
homoseksualnym wyklucza pytania typu: Jak mogę ograniczyć konsekwencje
mojej seksualnej decyzji, aby moje życie się nie zmieniło? Powiedziałbym
raczej – należy wykorzystać swoją seksualność do odkrywania i wynajdywania
nowych powiązań i stosunków między rzeczami. Być homoseksualistą znaczy
być otwartym na swoją metanoję”.

Autorzy:

zdjęcie Jerzy Piątek

Jerzy Piątek

Jeden ze współzałożycieli i redaktor portalu Homiki.pl, w stowarzyszeniu Otwarte Forum.
Zawodowo związany z branżą PR.
Prywatnie – zapalony fotograf, miłośnik poezji Rolfa Dietera Brinkmanna, dobrej kawy i rowerów.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa