Ten sam inny człowiek

O ile życie byłoby
prostsze, gdybym nie musiał do wszystkiego dochodzić sam? Ile
zaoszczędziłbym czasu? Jestem chłopakiem, więc mógłbym realizować
scenariusz „A” (zabawa samochodami, gra w piłkę nożną z kumplami,
dziewczyna, zaręczyny, wieczór kawalerski, ślub, dzieci, ewentualnie
rozwód…) .

Gdybym był dziewczyną to obowiązywał mnie plan „B” (lalki,
zabawa w sklep, chłopak, pierścionek zaręczynowy, wieczór panieński, ślub,
dziecko, ewentualnie rozwód…).

Tymczasem urodziłem się gejem.
Nie stałem się nim! Nikt mi w tym nie pomógł! Nikt nie namawiał! Po prostu
urodziłem się nim i nim jestem! Z jakiego scenariusza mogłem skorzystać?
Do pewnego momentu ze scenariusza „A”, ale później? Gdy uświadomiłem
sobie, że podobają mi się chłopcy nie znałem jeszcze nikogo podobnego do
mnie. Nie mogłem od nikogo kopiować gotowych już wzorców i scenariuszy. Do
wszystkiego musiałem dochodzić sam. Pierwsza gejowska gazeta,
pierwsza rozmowa na gejowskim czacie, w końcu pierwsze spotkanie z gejem.
Wszystkiego się uczyłem. Czułem się, jakbym był pierwszym człowiekiem,
który zdobywa szczyt Mount Gay
. Nie znałem drogi. Nikt nie powiedział
mi, co mam robić, którędy iść, na co uważać. Seriale pełne miłosnych
intryg nie podawały recepty na życie dla gejów. Którędy? Jak? Dlaczego?


Była niedziela. Późny wieczór. Szykowaliśmy się do spania.
Niedzielny wieczór zawsze wiąże się ze specyficznym klimatem nostalgii.
Naukowcy nawet wyróżniają to specyficzne samopoczucie nazywając je
„niedzielnym syndromem”. Tego dnia miałem taki syndrom. Zawsze wieczorem,
ubrany już w pidżamę siadałem na brzegu łóżka rodziców. Tato leżał i
czytał książkę, mama obok – zamyślona. Tej niedzieli też rozmawialiśmy.
Był to ostatni rok studiów, więc coraz częściej tematem była moja
przyszłość. Ja wiedziałem już jak będzie wyglądać – Oni nadal szukali
najlepszego scenariusza. Wariant „A – 12″, czy „A – 35″? Wiedziałem że
plan „A”, jaki by nie był, nie jest dla mnie. Ja obchodziłem właśnie
kolejną rocznicę związku z moim chłopakiem. Zacząłem podejmować ważne,
życiowe decyzje. Piotr przeprowadzał się do nowego mieszkania a ja, pod
wpływem chwili, a może dla żartu, powiedziałem że w nowym będziemy
razem.
Chciałem dotrzymać obietnicy. Nie przypuszczałem, że będzie
kosztować mnie to tyle wysiłku. Była jednak poważna przeszkoda. Drogę do
wspólnego domu otwierała mi dopiero szczera rozmowa z rodzicami. Innego
scenariusza sobie nie wyobrażałem. Chciałem być fair w stosunku do siebie,
ale przede wszystkim, chciałem być fair w stosunku do Rodziców. Musiałem
im powiedzieć. Bo jak inaczej wytłumaczyłbym im, że opuszczam dom i
wyprowadzam się kilka ulic dalej do obcego faceta? Nie przygotowywałem się do
tej rozmowy. Po prostu w pewnym momencie zgłoski ułożyły się w słowa,
które nie pozostawiały wątpliwości. Nie padło słowo gej, pedał, ciota…
Wszyscy jednak wiedzieliśmy o co chodzi i o czym rozmawiamy. Mama, tato,
brat. Płacz i zgrzytanie zębów. „Syneczku, dlaczego nam nie
powiedziałeś?” „Jesteś tego pewny?” „Piotr? To przecież taki miły
chłopiec!” „Jak teraz będziecie żyć?”
„Czy próbowałeś się leczyć?”.
Cały czas słyszę te pytania i widzę te twarze. Mamy – czerwoną i mokrą od
łez. Taty – nieruchomą i zrezygnowaną. Brata – bladą i przerażoną.


Jeszcze chwilę temu bałem się mówić. Nie chciałem odkrywać swojej
prawdziwej natury. Wolałem żyć w zakłamaniu, udawać że wszystko jest ok.
Ukrywać się przed znajomymi, wymigiwać się od kłopotliwych pytań, podrywać
dziewczyny dla niepoznaki, opowiadać o miłosnych podbojach, udawać maczo.
W ciągu ułamka sekundy moje życie zmieniło bieg. W jednej chwili stałem
się dla nich innym człowiekiem. „Przecież jestem tym samym Markiem?”,
„Byłem nim także rok temu, gdy dziadkom pomagałem wrzucać węgiel do
piwnicy”, „Czy uważacie, że jestem zły?”. Miliony pytań odbijały się od
nas nawzajem nie zamieniając się w odpowiedzi.

Minęło półtora
roku. Mieszkam z Piotrem i jestem szczęśliwy. Często wracam myślami do
pamiętnej niedzieli. Czy było warto? Tak. I jestem tego pewny. Życie
stało się pełniejsze. Jedno zdanie utkwiło mi szczególnie: „Wiedz, że
zawsze będziesz naszym synem i nigdy Ciebie nie opuścimy!”.
Czy nie
warto było dla tego zdania spróbować? Właściwie moje życie dzieli się na
„przed” i „po” coming-oucie. Teraz jestem tym samym innym człowiekiem.

Autorzy:

zdjęcie Marek

Marek

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 11; nazwa: Marek

9 komentarzy do:Ten sam inny człowiek

  • Anonim

    [Re: Ten sam inny człowiek]

    Po prostu lzy mi polecialy, ze mnie tez to czeka…
    Boze, dopomuz mi i innym calym swoim Wielkim Sercem… Filip

  • S.T.

    [Re: Ten sam inny człowiek]

    Piękny, wspaniały tekst, aż coś gardło ściska.

  • M.

    [Re: Ten sam inny człowiek]

    A mi rodzice powiedzieli że niebędą trzymać geja w domu i mam sie leczyć albo odejść. Dobrze, że przynajmniej mialem do kogo… Nigdy niewybacze im tego, że niekochali mnie na dobre i na złe.

  • [Nie będą trzymać Cię w domu?]

    To nie rodzice: to dawca spermy i maciora!!!
    detrollator nie kasuje, ale prosi o hamowanie emocji, aby nie urazić innych

  • Mariusz

    [Re: Ten sam inny człowiek]

    „Wiedz, że zawsze będziesz naszym synem i nigdy Ciebie nie opuścimy!”

    usłyszłałem te same słowa…

  • o tej samej orientacji

    [Re: Ten sam inny człowiek]

    A ja powiedziałam sobie, że nie popełnię tego samego błędu co większość i powiem rodzicom o tym zanim znajdę moją drugą połówkę. Usłyszałam: ” Będziemy cię kochać taką, jaka jesteś, ale pójdziemy do psychologa”. To było dziwne. Z dwóch wariantów odpowiedzi, usłyszałam ten trzeci. Ale nigdy mi nie uwierzyli, że ja po prostu mogę już to wiedzieć.

  • Sara

    [Re: Ten sam inny człowiek]

    Świetnie to napisałeś Marku. Coś we mnie poruszyłeś… Cieszę się, że odnalazłeś własne szczęście. I gratuluję rodziców, naprawdę możesz mówić o tym, że masz po prostu szczęście.I ciesz się życiem, tak po prostu. Wzruszyła mnie Twoja historia :) życzę wszystkiego dobrego. Ja jednakowoż wybiorę dla siebie plan B i zostanę tak jak czuję – hetero. pozdrawiam.

  • ANONIM

    [Re: Ten sam inny człowiek]

    WIECIE CO JA PRZECHODZĘ TO NADAL CHOCIAŻ JUŻ DAWNO JESTEM PO COMING-OUCIE OJCIEC TRAKTUJE MNIE JAK ZŁO KONIECZNE NIE WIEM CO MAM ZROBIĆ POWIEDZIAŁ KIEDYŚ ŻE „NIE CHCE MIEĆ TAKIEJ CIOTY POD SWOIM DACHEM” PAMIĘTAM TO JAK DZIŚ CIĘŻKO MI JEST Z TYM

  • anonim

    [Re: Ten sam inny człowiek]

    Nic nie zrobisz, trzeba się było nie ujawniać! Po co Ci to było??




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa