Płeć nie zawsze odmienna

Na
temat osobowości osób o orientacji homoseksualnej istnieje wiele opinii.
Najczęściej przypisuje się im zdolności artystyczne oraz umiłowanie
piękna. Uważa się, że homoseksualiści wybierają pewne typowe dla siebie
zawody, w których najpełniej się realizują. Spotkać się można również ze
zdaniem przeciwnym – pewne zawody czy funkcje sprzyjają ujawnianiu się
tendencji homoseksualnych. Wyniki badań na ten temat nie zawsze
potwierdzają te opinie. Większość seksuologów zgadza się jednak co do
tego, że homoseksualiści są ponad przeciętną wrażliwi, nastrojowi i
labilni emocjonalnie oraz bardziej sugestywni.

Najnowszą
wiedzę na temat uwarunkowań homoseksualizmu przedstawia dr Kazimierz
Szczerba, psycholog i seksuolog kliniczny. Kieruje Poradnią Zdrowia
Psychicznego we Wrocławiu. Napisał m.in. książkę „Eros i Psyche”
oraz „Wychowanie do życia w rodzinie” – podręcznik dla
gimnazjalistów. Jest żonaty, ma 53 lata.


Dorota
Krzemionka-Brózda: – Co współcześnie wiadomo na temat przyczyn
homoseksualizmu? Skąd się bierze ta „inna” orientacja seksualna?



Kazimierz Szczerba: – Na przestrzeni lat budowano różne
hipotezy, ale żadna nie znalazła powszechnego uznania. Póki co uważa się,
że homoseksualizm może być uwarunkowany genetycznie, może wiązać się z
okresem życia płodowego i zaburzeniami w rozwoju płodu, może być odbiciem
zaburzeń w gospodarce hormonalnej organizmu (nadmiar bądź niedobór pewnych
hormonów), lub też zależeć od rozwoju psychoseksualnego: wychowywanie w
atmosferze niechęci do płci przeciwnej, czy też przymuszanie dziecka do
czynności niezgodnych z płcią biologiczną, przeżyte urazy, uwiedzenie.
Wszystkie te czynniki mogą działać oddzielnie lub łączyć się. Jeszcze na
początku lat 80. wielu naukowców zwracało uwagę na psychologiczne
przyczyny postawy homoseksualnej, szczególnie na fakt uwiedzenia. Obecnie
coraz więcej badaczy zgadza się ze zdaniem, że homoseksualizm z natury
swej jest wrodzony.

- Czy występowanie homoseksualizmu jest
zależne od płci czy kultury?


- W żadnej ze znanych kultur nie
spotyka się dominacji orientacji homoseksualnej. Ujawnia je od 2 do 5
proc. populacji, i to we wszystkich społeczeństwach (identyczne rezultaty
uzyskiwano w badaniach przeprowadzanych w Stanach Zjednoczonych, w
Brazylii, na Filipinach i w Gwatemali). U mężczyzn homoseksualizm nazywany
bywa także uranizmem lub – co nie jest słuszne – pederastią, a u kobiet
miłością lesbijską, safizmem lub tribadią. Miłość lesbijska rządzi się
nieco innymi prawami niż homoseksualizm męski i mniej o niej wiemy. Jest
bardziej tajemnicza, polega głównie na porozumieniu duchowym, psychicznej
więzi. Aktywność fizyczna kochanek odgrywa raczej drugoplanową rolę, choć
spotyka się i takie homoseksualistki, dla których najważniejsze są
techniki wyzwalające jak najsilniejszy orgazm. Przez całe wieki o
homoseksualizmie kobiet, poza pamięcią o Safonie i jej poezji, prawie się
nie wspominało. Znacznie więcej mówiło się i pisało o homoseksualizmie
męskim. Prawdopodobnie wiązało się to zarówno z problemem prokreacji, jak
i rolą każdej z płci w tworzeniu porządku społecznego. Homoseksualizm
męski mógł powodować poważne konsekwencje, np. stawać się przyczyną braku
potomstwa. Tribadia traktowana była raczej jako rodzaj dziwactwa,
najczęściej zresztą nieujawnianego otoczeniu.

- Czy możemy
mówić o różnych rodzajach homoseksualizmu?


- Wymienia się
różne formy homoseksualizmu, ale nie ma to związku z etiologią. Mówi się
na przykład o homoseksualizmie zastępczym, który zdarza się pomiędzy
osobami tej samej płci pozbawionymi możliwości kontaktów heteroseksualnych
(np. pobyt w więzieniu czy praca skazująca przez dłuższy czas na życie
wyłącznie w towarzystwie osób tej samej płci). Nie wpływa to zazwyczaj na
późniejsze wybory seksualne tych osób. Występuje też homoseksualizm
pozorny, kiedy ktoś żywi przekonanie o własnej homoseksualności na
podstawie snów czy zauroczenia osobą tej samej płci. Powodem nie są jednak
homoseksualne skłonności, ale nieśmiałość i niepewność w relacjach z
osobami płci przeciwnej. W momencie, gdy młody człowiek nabierze odwagi i
stworzy heteroseksualny związek, najczęściej wszystko mija jak zły sen.
Nawet jeżeli doszło do jakichś śladowych doświadczeń homoseksualnych.
Homoseksualizm młodzieńczy jest typowy dla wczesnego okresu dorastania,
ale nie jest fazą rozwoju psychoseksualnego. Pojawia się jedynie u tych, u
których warunki zewnętrzne sprzyjają homoseksualnym czy
quasi-homoseksualnym aktom. Jest chociażby wynikiem podporządkowania się
określonej subkulturowej modzie, np. masturbacji w grupie osób tej samej
płci.

- Wiele mówi się o homoseksualizmie jako następstwie
uwiedzenia chłopca przez mężczyznę lub skutku pierwszych negatywnych
doświadczeń z kobietami. Jaka jest rola takich doświadczeń?


-
Uwiedzenie homoseksualne bywa uznawane za jedną z ważniejszych przyczyn
powstawania homoseksualnej orientacji. Mechanizm tego zjawiska nie został
do dziś wyjaśniony. Może być to reakcja spustowa u osób mających
homoseksualne predyspozycje. Dotyczyć to może również osób, które swe
pierwsze doświadczenia z płcią przeciwną określić mogą jako jednoznacznie
negatywne, a nawet traumatyczne. O takim obrocie sprawy częściej słyszy
się od kobiet niż od mężczyzn.

- Wojciech Eichelberger w
książce „Zdradzony przez ojca” pisze, że homoseksualizm może być sposobem
poradzenia sobie przez chłopca z zakłóconą relacją z ojcem, np. słaby
ojciec poniżany przez matkę sprawia, że syn, nie chcąc być taki jak on,
zaprzecza swej męskości. Albo syn odrzucony przez ojca szuka miłości
innych mężczyzn. Co Pan o tym sądzi?


- Może być tak, jak ujął
to Eichelberger. Bez konkretnych dowodów nie odważyłbym się skonstruować
takiej tezy. Chociaż wielu autorów przy okazji poszukiwania przyczyn
homoseksualizmu lub przy jego opisywaniu i klasyfikacji bardzo mocno w
całej sprawie podkreśla rolę czynnika psychologicznego. W jednej ze swych
prac Zbigniew Lew-Starowicz zwraca uwagę na takie oto zjawisko: Część
mężczyzn homoseksualistów przyznaje, że w wieku dziecięcym często
odbierali ojca jako kogoś odległego, natomiast byli bardzo mocno związani
z matką, z reguły nadmiernie opiekuńczą, nierzadko zachłanną. Syn, który
nie czuje autentycznej więzi z ojcem, swe uczucia względem niego
prezentuje w formie przez ojca nieakceptowanej. I nawet jeżeli nie budzi
to wrogości do dziecka, powstaje chłód emocjonalny. Sytuacja taka jeszcze
bardziej nasila tendencje unikowe u syna, który kieruje swe uczucia
jeszcze silniej do matki. Jeżeli matka to podsyca – koło się zamyka. W
konsekwencji, w wyniku niewykształcenia się męskiego wzoru ojca i braku
identyfikacji z tym wzorem oraz utożsamiania się z matką dochodzi do tego,
że w okresie dojrzewania syn wybiera jako obiekt swych zainteresowań
mężczyznę. A więc partnera takiego, jakiego wybrałaby matka, a nie ojciec.


- Czy życie w celibacie, w zakonie może sprzyjać kształtowaniu
się tendencji homoseksualnych?


- Należy rozróżnić życie w
celibacie od życia w zakonie. Ksiądz żyjący w celibacie ma możliwość
kontaktowania się z osobami innej płci, teoretycznie nawet intymnie,
natomiast członek zakonu takich możliwości z reguły jest pozbawiony.
Zakonnik w najróżniejszych sytuacjach styka się z osobami tej samej płci.
I to zarówno fizycznie – w trakcie wspólnych prac, posiłków czy kąpieli,
jak i psychicznie – w czasie wzajemnych rozmów i dyskusji, zarówno o
rzeczach błahych, jak i poważnych. Z tego powodu może sięgnąć do
repertuaru zachowań homoseksualnych, co mogłoby się nigdy nie zdarzyć,
gdyby funkcjonował w innym otoczeniu.

- Czy dla osoby o
niejasnej lub odmiennej orientacji seksualnej, która nie akceptuje tego,
celibat i zakon nie są czasem ucieczką od problemów z własną orientacją?
Co więcej wybór taki jest wysoko wartościowany społecznie.


-
Może tak się zdarzać. Mam na to przykłady z własnej praktyki zawodowej.
Pamiętam pewnego absolwenta szkoły średniej, którego przyprowadzili do
mnie rodzice, jako że bardzo boleli, iż dalszą naukę postanowił
kontynuować w seminarium duchownym. W rozmowie w cztery oczy przyznał, że
jest homoseksualistą, w pełni to akceptuje i nie widzi najmniejszej
możliwości związania się z jakąkolwiek kobietą. Poświęcenie się stanowi
duchownemu pozwoli mu z honorem wybrnąć z całej sytuacji. Ponoć rozmawiał
o tym ze znajomym księdzem, który jego plan poparł.

- Czy
homoseksualizm się leczy? Czy można korygować tę „inną” orientację
seksualną?


- Homoseksualizm nie jest chorobą. W 1991 roku
Światowa Organizacja Zdrowia wyeliminowała homoseksualizm z
Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i Zaburzeń. Nie można więc mówić o
jego leczeniu czy korekcie tej orientacji. Nie jest to – zgodnie ze
współczesną wiedzą – możliwe. Z całą pewnością natomiast można i trzeba
pomagać homoseksualistom w przystosowaniu do życia w ogóle (rodzina,
najbliższe otoczenie), ale tylko pod warunkiem, że sami o to poproszą. Pod
żadnym pozorem nie należy na siłę uszczęśliwiać homoseksualistów, którzy
swoje wybory akceptują.

- Czy zgłaszają się do seksuologów
osoby, które chcą zmienić swą homoseksualną orientację?


-
Homoseksualistów z własnej woli pragnących zmienić swą seksualną opcję
jest stosunkowo niewielu. Do gabinetów seksuologicznych docierają jedynie
niepewni swych wyborów biseksualiści i osoby cierpiące na tzw. homofobię,
czyli lęk przed tym, czy nie jest się homoseksualistą. Są to z reguły
ludzie młodzi, bez większych doświadczeń w intymnej sferze. Do ich
niepokoju przyczyniły się najczęściej obserwacje homoseksualistów w ich
otoczeniu. Nie akceptując ich wyborów, panicznie boją się, by nie znaleźć
się na ich miejscu. Z pozorną prośbą o zmianę swej seksualnej orientacji
zwracają się natomiast ci, którzy do seksuologa zostali „doprowadzeni”
przez rodziców lub partnerów (małżonków, konkubentów). Dla świętego
spokoju, lub też dla innych pozaseksualnych korzyści decydują się na taką
wizytę, z góry zakładając, że nic ona nie zmieni.

- Czy można
mówić o osobowości homoseksualisty?


- Na temat osobowości osób
o orientacji homoseksualnej istnieje wiele opinii. Najczęściej przypisuje
się im zdolności artystyczne oraz umiłowanie piękna. Uważa się, że
homoseksualiści wybierają pewne typowe dla siebie zawody, w których
najpełniej się realizują. Spotkać się można również ze zdaniem przeciwnym
– pewne zawody czy funkcje sprzyjają ujawnianiu się tendencji
homoseksualnych. Wyniki badań na ten temat nie zawsze potwierdzają te
opinie. Większość seksuologów zgadza się jednak co do tego, że
homoseksualiści są ponad przeciętną wrażliwi, nastrojowi i labilni
emocjonalnie oraz bardziej sugestywni.

- Dziękuję za
rozmowę.



Wywiad
został opublikowany dzięki życzliwości redakcji miesięcznika href="http://kiosk.onet.pl/charaktery" target=_blank>Charaktery
.

Autorzy:

zdjęcie Dorota Krzemionka-Brózda

Dorota Krzemionka-Brózda

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 26; nazwa: d_krzemionka

4 komentarzy do:Płeć nie zawsze odmienna

  • Gość

    [Re: Płeć nie zawsze odmienna]

    jakie zaburzenia w gospodarce hormonalnej???skoro homoseksualizm nie jest chorobą to chyba należaloby napisać po prostu,że występuje większy lub mniejszy udzial pewnych hormonów niż w przypadku heteroseksualistów.-!!!

  • Lukas

    [Re: Płeć nie zawsze odmienna]

    Ja zgadzam się z tym artykułem w 70%, jednak te 30%, to jedno zdanie, które bardzo mnie rozdrażniło. Mianowicie, nie rozumiem tego stwierdzenia- Co to znaczy pomagać homoseksualistom w przystosowaniu się do życia tylko wtedy jeśli o to poproszą ?. Ktoś w tym momencie przysnął chyba nad redagowaniem tekstu i pominął ten wątek. Bardzo ważny zresztą. Chodzi o to, że rasowy homoseksualista napewno potrzebuje wsparcia w swoim wyborze i trzeba pomagać mu w tym i cieszyć się jeszcze, że potrafi zaakceptować tę całą sytuację, która spotkała go w życiu i ma decydujący wpływ na całe jego życie i przyszłość. Odczułem motyw nietolerancji w/w zdaniu, gdyż jego treść dowodzi, że dalej homoseksualista ma radzić sobie sam z otaczającym go światem. Tak naprawdę już na zakończenie, bo nie chcę się rozwodzić za długo, to z reguły homoseksualista nie prosi o tą tzw. pomoc, bo w tym kraju i w tej mentalności ludzi nie wie czego ma się spodziewać i czy za chwilę nie dostanie w „mordę”. Bo przecież skąd może wiedzieć jakie spojrzenie na jego rozterki ma inny człowiek?, możliwe przecież, że bardzo negatywne. W większości przypadków tak jest, no może zaczyna się poprawa tych relacji między ludźmi w tej kwestii orientacji seksualnej. Ważne jest to, aby cenić takiego człowieka za to kim jest wewnętrznie, a nie tylko pod względem utartych śladów społeczeństwa, które jest wygodne, a mianowicie poprzez np. wyzywanie, wyśmiewanie itp., to nie jest wyjście. Przecież człowiek orientacji innej niż byśmy tego oczekiwali nie jest jakimś zbrodniażem. Jest poprostu tylko człowiekiem jak my wszyscy ludźmi, mam nadzieję. Nie każemy im się chyba zabijać, bo byśmy musieli zrobić to samo. Każdy z nas podejmuje różne trudne decyzje w życiu i nie zawsze są to dobre decyzje, często krzywdzące innych. Dlatego nie oceniajmy tak szybko,bo sami nie zawsze też jesteśmy w porządku wobec życia i sumienia na tej naszej kochanej ziemi. Pozdrawiam i dziękuję za krótkie expoze. Pa !!!

  • Rysiek

    [Re: Płeć nie zawsze odmienna]

    wg krzywej Gausa po 2.5% z każdego jej końca należy uznać za patologię,razem więc 5% zciepów to choroba.Natomiast już 5,5% to niepatologiczna{ale!!!!}mniejszość!Dla przypomnienia:krzywa Gausa mówi o tym,że w każdej populacji najwięcej jest osobników o średnich,czyli sic!przeciętnych parametrach {wielkościowych,jakościowych,etc.} i ma kształt odwróconej paraboli.QWięc niechże który n a u k a w i e c policzy nas w końcu i jednoznacznie stwierdzi czy jesteśmy zrzuty czy mniejszość.Jako zciepy możemy się leczyć{gdy tak uznamy},jako mniejszość nie musimy,ale i tak ciulato być w mniejszości! Nara……..

  • zewsząd i znikąd

    [Re: Płeć nie zawsze odmienna]

    Dość ciekawe, ale mam też poważne zastrzeżenia do tego artykułu. Może najpierw zastrzeżenie drobne: przestarzała terminologia. Określenia typu „uranizm” czy „trybada” są niemal archaiczne, dziewiętnastowieczne, dziś już nikt tak nie mówi. Oczywiście warto wspomnieć, że istnieją, ale może choć słowo o ich etymologii? Bo zwłaszcza w przypadku słowa „uranizm” jest ona dość niezwykła, bierze się z raczej poetyckich niż naukowych prób wyjaśnienia homoseksualności.
    Dalej – autor powiela stereotyp, że lesbianizm to taka bardziej emocjonalna kobieca przyjaźń – a jeżeli nie, to widocznie to jakieś nimfomanki. Doprawdy nie ma nic pomiędzy, nie ma miejsca na zwyczajny psychoseksualny związek dwóch kobiet? Oczywiście bierze się to wszystko z zakładania, że kobieta to taka zwiewna, delikatna, w gruncie rzeczy aseksualna istota, ale to zwykłe zaprzeczanie rzeczywistości. Istnieją przecież bardzo różne kobiety.
    I to, co mnie najbardziej zdenerwowało – to, że autor nie dystansuje się od idiotycznej i w gruncie rzeczy w całości opartej na stereotypach i uprzedzeniach teorii Eichelbergera. A zwłaszcza, że nie krytykuje tego okropnego sformułowania „zaprzecza swej męskości”.
    To banalnie proste założenie, które leży u podłoża potocznego myślenia o homoseksualności: „ŻEBY KOCHAĆ MĘŻCZYZNĘ, TRZEBA BYĆ KOBIETĄ. ŻEBY KOCHAĆ KOBIETĘ, TRZEBA BYĆ MĘŻCZYZNĄ”. Stąd pytania typu „kim on(a) jest w tym związku?”, „która z was nosi spodnie?” („a niekiedy żadna z nas / nie nosi spodni wcale” – odpowiadała prowokacyjnie Maria Jastrzębska), przekonanie, że geje są zniewieściali, a lesbijki to babochłopy. Oczywiście i „przegięci” geje, i lesbijki typu butch istnieją, ale to przekonanie o istnieniu wyłącznie heteroseksualności (a jeżeli dany związek heteroseksualny nie jest – widocznie jeden/jedna z nich jest w głębi duszy przeciwnej płci… Jest to jakiś krok naprzód w stosunku do zakładania, że homoseksualiści to niemal zwierzęta nie panujące nad swoją chucią, ale doprawdy, dziś chyba możemy już wyjść poza oba takie krańcowe stereotypy) ma różne negatywne konsekwencje. Choćby wręcz paniczną reakcję zkierowaną przeciw stereotypom „zniewieściałej cioty” i „męskiej lesby” – hiperkobiecość bohaterek „Słowa na L” (dla bardziej chłopięcych kobiet nie ma tam miejsca, bo to politycznie niepoprawne) i ogłoszenia panów szukających pana, który „nie ma w sobie NIC!!! przegiętego”.
    Krótko mówiąc warto się pogodzić z tym, że ludzka płciowość i seksualność wykracza poza dwa modele „kobiecych heteroseksualnych kobiet” i „męskich heteroseksualnych mężczyzn”, że w tej – nomen omen – tęczy istnieje nieskończenie wiele odcieni. A nie powielać stereotypy, wymyślone przez ludzi, którzy desperacko próbowali dopasować „nowe” fakty do rozpadającego się modelu.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa