Ikony współczesnej miłości

Nie znam słowa Miłość. Tyle jej we współczesnym świecie, że
trudno określić, która z nich jest tą właściwą i tą prawidłową.
Paradoksalnie różnorodność powoduje, że każdą jej odmianę jestem gotowy
traktować z równym szacunkiem.

To mniej więcej jak szukać swojej gwiazdy,
kiedy tak naprawdę z perspektywy ziemi wszystkie są one takie same… Nie
sposób określić, która jest nasza – ta szczęśliwa. A jeżeli znajdujemy –
to tylko nasze wyimaginowane złudzenie.

Która miłość jest lepsza:
czy ta w postaci jednogodzinnej fali uniesień seksualnych, czy ta
kilkuletnia naznaczona sporym bagażem wspólnych przeżyć? Czy miłością
możemy nazywać związek osoby 44 letniej z 19 letnim chłopakiem czy raczej
jedyne co należy się takim relacjom to etykieta wszystkim nam znana. Czy
miłością może być codzienne wpatrywanie się w plecy wymarzonego faceta
jeżdżącego codziennie tą samą linią tramwajową, a potem rozpaczanie nad
samym sobą? A może miłość posiada swój wzorzec – jedyny, miarodajny i
wiarygodny. To może ta ikona dwóch dobrze umięśnionych, uśmiechniętych
równolatków czule obejmujących się na czarno-białym zdjęciu kolorowego
magazynu? Do wzorców trzeba dążyć, starać się do nich upodobnić. Dopiero
wtedy osiągniemy szczęście. Ponieważ to, czego szukamy to ciągle
wyidealizowany obraz świata, który nie istnieje. Powiedziałbym, że to taka
nasza gejowska choroba – gorsza od tysiąca homofobów z partii o profilu
narodowościowym. I tak wpatrując się w błyszczący, piękny, świeży i pełen
witalności ideał jesteśmy w stanie ciągle odrzucać to, co mamy w zasięgu
ręki – uważając za coś mniej wartościowego, znacznie różniącego się od
naszej drogocennej ikony. Tak zgubił się Marek, Paweł, Grzegorz i
Krzysiek. Byli na dobrej drodze, by osiągnąć miłość w ich rozumieniu. Bo
nie ma jednej jedynej wzorcowej. Takiej, której przyznajemy Walentynkowe
serce pierwszeństwa…

Marek był sympatycznym facetem. Uwielbiałem
się z nim spotykać na wieczornej kawie w jednej z miejscowych kafejek.
Pamiętam do dziś zapach palonej kawy. Pamiętam do dziś jego zakłopotanie i
uśmiech. Kawa i fala uczuć burzyły we mnie wszelkie założenia
racjonalności otaczającego świata. Wśród gwaru gości tamtego lokalu
wydawaliśmy się być dla siebie oazą wiecznego szczęścia. Dużo
rozmawialiśmy, śmialiśmy się, myśleliśmy o sobie. Zastanawiam się, czy
kiedykolwiek w ogóle kochałem tego faceta? Nie, absolutnie nie! Co tydzień
umawiał się na seks z nowym gejem.

Paweł to typ faceta, który
wiedział czego chce. Po 4-letnim związku i jego rocznym rozpadaniu się nie
miał zamiaru mieszać się w podobne kłopoty. Od tej chwili nad jego życiem
zawisł nowy sztandar: wolność. Zrozumiał, że do życia trzeba podchodzić z
dystansem. W wieku 44 lat obudził się pewnego ranka w łóżku z 19 letnim
chłopcem. Miał uczucie, że właśnie stoczył się na dno. Coś jednak było w
tej sytuacji do dodawało mu młodzieńczej adrenaliny. Jakaś fala poczucia
własnej wartości pozwalała mu znowu poczuć się dziwnie dobrze. Za wszelką
cenę chciał podtrzymać ten stan na dłużej, jak łapczywie zaciągany
narkotyk. Z każdą dawką czuł się lepiej, odzyskiwał utracone części
swojego sensu istnienia. Widział upływ czasu, ale czuł się jakby był w
wieku równym średniej lat ich obojga. Zawsze chciał być szczęśliwy. Na
załączonej do życia ulotce nigdy nie znalazł żadnych przeciwwskazań.


Krzysiek – 27, student ekonomii, codziennie o godz. 6.00 rano
walczył z nieprzyjaznym otoczeniem panującym poza sprzyjającymi dla życia
warunkami ciepłego łóżka. To, co było w stanie zmusić go do zmagania się z
surowymi warunkami chłodu swojego małego pokoju to jedna myśl: tramwaj.
Zwykły, czerwony pojazd, przez te 5 miesięcy nabrał dla niego nowego
znaczenia. Codziennie rano, na przystanku przy ulicy Świętego Jana, mógł
doznać objawienia. To właśnie tutaj, jego marzenia wsiadały do głośnego i
kołysającego się tramwaju. Stał naprawdę niedaleko. Właściwie na
wyciągnięcie ręki. Wystarczyło coś powiedzieć, coś zrobić. Tylko co i jak?
– A gdyby…? A jakby…? Co będzie, gdy…? Jeżeli on…? – wola zdobycia
ideału walczyła z całą masą założeń i niepewności. Pewnego razu tamten
facet nie wsiadł już do tramwaju. Tak naprawdę to przecież on dla niego
nigdy nie istniał…

Paweł i Grzegorz uchodzili za ludzi, którzy
świata poza sobą nie widzieli. Zawsze i wszędzie razem: kino, teatr, klub,
zakupy… Znajomi zazdrościli im wspólnego szczęścia. Tego, czego sami
mieć nie mogli. I w dodatku obydwoje tacy przystojni. Prawie nierealne w
gejowskiej rzeczywistości. Tym bardziej, że Paweł i Grzegorz wyznawali
zasadę, że związek opierać się musi na wzajemnym zaufaniu i wierności.
Pewnego wieczoru Pawła odwiedziło uczucie tęsknoty. Nie wiedział jak to
opisać, co to jest i jaki ma kształt. Nagle zaczęło go mdlić, jakby zjadł
tyle kawałków tortu, ile dni spędzonych z Grzegorzem… Uczucie
przejedzenia rosło w nim z każdym kolejnym dniem. Mieć ciastko i zjeść
ciastko – oto jest odpowiedź. Pewnego dnia zrobił awanturę z byle powodu.
Nic istotnego, ale udało się – mógł odejść usprawiedliwiony. Ocalił swoją
wolność i swobodę.

Każda historia przypomina mi o tym, jak bardzo
sami chcemy się w swoim gejostwie unieszczęśliwiać szukając Walentynkowych
legend miłości. Nie ma „poprawnych” uczuć, takich, do których powinniśmy
bezmyślnie dążyć. Każdy może znaleźć w sobie ten stan, który najbardziej
mu odpowiada. Bez poszukiwania nieprawdziwych, wyidealizowanych wzorców.
Bez nazywania tego, co jest, dzieje się między ludźmi. Określania stanu
swego szczęścia: bez względu na to, czy jest to seks z przypadkowo
napotkanym facetem i 5 sekund radości podczas budzenia się rano w węźle
ciał, cień marzeń w tramwaju, powrót do marzeń z 18-latkiem, czy związek
prawie idealny. Zbyt krótkie jest życie, aby zastanawiać się nad tym, co
jest dla innych wartościowe. Choć sam nie jestem już w stanie dostrzec,
jak daleko posunął się współczesny drenaż mózgów…

Artykuł
opublikowano dzięki współpracy z portalem target=_blank>Gejowo.pl

Autorzy:

zdjęcie Artur Taschen

Artur Taschen

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 35; nazwa: a_taschen

101 komentarzy do:Ikony współczesnej miłości

  • leonardo

    [Re: Ikony współczesnej miłości]

    Hmmm, wypraszam sobie ja jestem z osobą o 20 lat starsza o domenie i chyba autor trochę pojechał na łatwizne, stereotypy i slogany




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa