…i żyli długo i szczęśliwie

„Poznam mężczyznę zdecydowanego na przyjaźń, prowadzącą do stałego
związku”
„Szukam partnera do stworzenia stałego związku, opartego na
wierności i zaufaniu”
„Poznam konsekwentenego, umiejącego kochać,
lojalnego chłopaka”
„Poszukuję uczciwego przyjaciela, na którym można
polegać. Zależy mi na trwałym związku”

Wiele ogłoszeń o podobnej treści można znaleźć w czasopismach
gejowskich, czy na stronach internetowych z anonsami.

Wynika z tego, że
pewna część gejów i lesbijek pragnie znaleźć partnera na stałe.
Poszukiwania są przeważnie trudne i trwają długo. W przypadku niektórych
osób niestety aż do końca życia.

Z drugiej strony, czytając
tysiące ogłoszeń z nagłówkiem „tylko sex”, obserwując dosyć swobodny tryb
życia bywalców lokali gejowskich i pikiet, nie można się oprzeć myśli, że
homoseksualiści nie potrafią zbudować trwałego i szcześliwego związku.

Jak jest w końcu naprawdę z trwałością naszych uczuć? Czy trwałe
związki gejów i lesbijek mają w ogóle sens? A może jesteśmy tylko
zwierzętami opętanymi chęcią kopulacji?

Droga do normalności
Dzięki trwającej ciągle walki o
wyzwolenie społeczne gejów i lesbijek z roku na rok żyjemy w coraz
przyjaźniejszym otoczeniu. Jeszcze dwadzieścia lat temu homoseksualiści w
Polsce byli gnębioną i wyszydzaną mniejszością, spotykająca się po parkach
i dworcach. Nie było mowy o wspólnym zamieszkaniu, nie było żadnych gazet
gejowskich ani organizacji pomagających gejom i lesbijkom.

Dzisiaj
sytuacja znacznie się zmieniła. Internet dokonał rewolucji i ułatwił
zawiązywanie nowych znajomości. Kilkanaście organizacji pomaga gejom i
lesbijkom, dużo się o nas mówi w mediach. Można powiedzieć, że dzisiejsi
dwudziesto – trzydziestolatkowie są pierwszym pokoleniem homoseksualistów,
które przeżywało swój coming – out bez piętna bycia chorym. Mamy swoich
reprezentantów w życiu społecznym i politycznym; osoby, które zaryzykowały
swoim prywatnym życiem i ujawniły swój homoseksualizm.

Dlatego z
roku na rok zwiększa się liczba gejów i lesbijek żyjących w trwałych
związkach. Chęci do budowania rodzinnego gniazdka i wyrzeczenia się
hulaszczego trybu życia nabieramy z wiekiem.
Profesor Krzysztof
Boczkowski w książce „Homoseksualizm” z 2003 roku pisze: „(…)
homoseksualni mężczyźni są skłonni do zdrad oraz zmiany partnera raczej w
młodości. W wieku późniejszym nawet ci homoseksualiści, którzy mieli wiele
przygód, starają się znaleźć stałego partnera. Można stwierdzić, że
zdecydowana większość homoseksualistów pragnie znaleźć stałego partnera,
choć w praktyce wobec trudności ze znalezieniem właściwego obiektu, może
go początkowo zmieniać.”
[1]

Dawne dzieje
Wiele publikacji, zwłaszcza z lat
sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ukazuje chęć zmiany partnera jako
jedną z ważniejszych cech homoseksualnego życia. Psycholog Don Clark w
książce z 1975 roku dzieli seks gejów i lesbijek na afirmacyjny i
rekreacyjny. „Seks rekreacyjny dostępny jest w relacjach z
nieznajomymi, których spotkać można w gejowskich barach, łaźniach, na
ulicy, w parkach, a nawet w kolejce w urzędzie zatrudnienia.”
[2] O
seksie afirmacyjnym czytamy, że „najlepiej jest uprawiać z
wypróbowanymi kochankami lub przyjaciółmi.”
[2] Don Clark nie pozbawia
nas złudzeń. „W przypadku większości par lesbijskich i gejowskich
powielanie wzorców ról z małżeństwa heteroseksualnego nie zdaje egzaminu.”
[2]

Czasy się zmieniają, pokazują to statystyki, zauważa się chęć
coraz to większej liczby gejów i lesbijek do prawnego rejestrowania
związków. Opinię o niezdolności gejów i lesbijek do budowania trwałych
związków podtrzymują nadal z wielką gorliwością naukowcy katoliccy. Oto
fragment poradnika dla błądzących gejów posiadającego imprimatur Kurii
Metropolitalnej w Krakowie: „Nie przywiązujesz się do tej osoby, z
którą jesteś, bo ta osoba nie jest inna. To właśnie przeszkadza ci być w
pełni zadowolonym. Dotknąć nowego ciała, wymyślić nowe pozycje, oczekiwać
jakiś nowinek, jakiejś nowej, nieznanej emocji – co za narkotyk! Co za
podniecenie. Istny eliksir młodości wprost z … diabelskiego kotła!”
[3]

Najwięcej książek o homoseksualizmie można znaleźć właśnie
w księgarniach diecezjalnych. Wiele tych pozycji nie przedstawia żadnej
wartości naukowej i często mija się z prawdą. Autorzy z branży
chrześcijańskiej starają się najpierw zyskać zaufanie czytelnika, pisząc o
własnym zaangażowaniu, współczuciu i miłości. Następnie umiejętnie
indoktrynują i wprowadzają czytelnika w poczucie winy i słabości, by na
końcu ukazać mu jedyną właściwą drogę – czystość seksualną z Chrystusem,
bądź małżeństwo z kobietą. Retoryka tych publikacji jest oględnie mówiąc
infantylna, autorzy żonglują umiejętnie cytatami i statystkami,
przytaczając tylko to, co jest wygodne dla ich punktu widzenia. Wszystkie
chwyty są dozwolone. Ojciec Józef Augustyn w książce pod przewrotnym
tytułem „Homoseksualizm a miłość” rozdział o coming – oucie opiera na
artykule opublikowanym w czasopiśmie „Claudia”, a ojciec Mieczysław Kożuch
w wywiadzie ocenia związki homoseksualne na podstawie relacji
zaobserwowanych w sztuce teatralnej Ingmara Villqista. Cóż, cel uświęca
środki.

Prawda jest inna
Tymczasem, wbrew propagandzie kościoła,
fakty są zupełnie inne. Czasopismo „Inaczej” opublikowało w 2002 roku
badania polskich homoseksualistów w wieku 20 – 25 lat. Spośród
ankietowanych 65,3% było obecnie w związku. Do monogamii przyznało się
84,2% respondentów, a 72% pytanych wierzyło w trwałość związków
gejowskich. [4]
Podobnie na świecie, według badań, około 40 – 60 %
gejów jest w trwałym związku. Podobnie w przypadku lesbijek, liczba ta
wynosi w granicach 40 – 80 %. (W większości badań było to 75%) „Badania
Blumsteina i Schwartza z 1983 roku dowodzą, że ze związków o czasie
trwania dłuższym niż 10 lat, w ciągu 18 następnych miesięcy rozpadło się
odpowiednio: 6% związków lesbijek, 4% związków gejów, 4% związków
heteroseksualnych.”
[5]

Badania sprzed paru lat pokazują
znacznie gorsze statystyki. Jednak wielu naukowców zakwestionowało metodę
wykonywania tych badań, albo sposób interpretacji wyników. „Badania
homoseksualizmu zwykle są prowadzone albo wśród osób przebywających w
zakładach zamkniętych karnych lub psychiatrycznych”,
[1] albo na
podstawie ankiet przeprowadzanych wśród osób, które zgłaszają się o pomoc
psychologiczną. „Na podstawie przeprowadzonych badań, szczególnie w
środowiskach więziennych i psychiatrycznych, nie można uzyskać pełnego
obrazu życia homoseksualnego. Wartość wyciąganych na ich podstawie
wniosków jest tak samo reprezentatywna, jak wartość wniosków, jakie o
ludności Warszawy można by wyciągnąć na podstawie zwiedzania kliniki
dermatologii i wenerologii. W raporcie należałoby wtedy stwierdzić, że
większość mieszkańców Warszawy cierpi na schorzenia dermatologiczne, a
prawie wszyscy pozostali na weneryczne.”


Opinia społeczna
Media i sztuka przedstawiają homoseksualistę
dosyć stereotypowo; jako wiecznie poszukującego partnera. „Jest on
potępiany za swoje amoralne i hiperseksualne prowadzenie się.
[1]
Jednocześnie społeczeństwo tępi związki homoseksualne, wyśmiewając je,
szykanując osoby mieszkające razem, przedstawiając je jako karykaturę
związków heteroseksualnych. Niedokształcone społeczeństwo heteroseksualne
kojarzy miłość homoseksualną głównie ze stosunkami analnymi oraz z błędnym
przekonaniem, że w związku dwóch osób tej samej płci jedna osoba odgrywa
rolę mężczyzny, a druga kobiety. Nic dziwnego, że taki wizerunek wzmaga
strach przed mniejszościami seksualnymi i jest przyczyną homofobii i aktów
agresji.

Również pewna część gejów i lesbijek nie stara się znaleźć kogoś
na stałe, będąc pod wpływem obiegowej opinii, że „wszyscy będziemy samotni
na starość”. W dyskotekach nie widać wielu par będących razem, internetowe
czaty to miejsca dla samotnych, poszukujących osób. Łatwo można wyjaśnić
to zjawisko. Dwóch zakochanych facetów, czy dwie dziewczyny chcące być
razem spędzają więcej czasu ze sobą, poznając się nawzajem. Nie muszą już
chodzić co tydzień do klubów gejowskich, będących w znacznym stopniu
miejscami schadzek. Prowadzą swoje wspólne życie na uboczu, z dala od
poszukiwaczy przygód, podrywaczy i plotkarzy.

Przeszkody
Dlaczego kilkadziesiąt procent homoseksualistów nie
ma ochoty wiązać się na trwałe? Powodów jest kilka.

Pierwszy –
najbardziej banalny – trudność w znalezieniu partnera. Mimo wielości
anonsów i innych dróg znajdywania kandydatów na „drugą połówkę”m,
homoseksualiści mają duże problemy ze znalezieniem odpowiedniej osoby.


Innym powodem jest nawyk ciągłego zmieniania partnerów, nałóg
doświadczania emocji „odkrywania” na nowo kolejnej osoby. „U niektórych
homoseksualistów ważny jest przypuszczalnie sam moment „podrywania” i
zawierania znajomości. Wiąże się on przecież z przygodą,
niebezpieczeństwem i ze swoistą atmosferą, która może odpowiadać danej
osobie.”
[1]

Czasami przeszkoda w zaangażowaniu się na stałe
jest strach przed ośmieszeniem, potępieniem związanym z ujawnieniem się.
Ciągłe przebywanie z jednym partnerem to niebezpieczeństwo rozpoznania.
„Bądź w ciągłym ruchu. Żaden pies nie obsikał jadącego samochodu”
powiedział Tom Waits.

Ekstremalnym przypadkiem poprzedniego
zachowania są bywalcy parków i dworców. Jednorazowy, szybki seks w
samochodzie, szalecie, czy krzakach zapewnia anonimowość. Z pikiet często
korzystają na co dzień przykładni ojcowie rodzin, księża i ci, którzy
brzydzą się tymi „ze środowiska”.

Czasami przeszkodą w zawieraniu
trwałych związków jest ukryty brak akceptacji własnej seksualności. Osoba
taka nie może pogodzić heteroseksualnego nastawienia do życia z
homoseksualnymi praktykami. Prowadzi to do frustracji, niechęci do życia
płciowego i do dalszego jego wypaczania. „Osoba taka zwykle nie osiąga
pełnego zadowolenia seksualnego, a jednocześnie popęd seksualny skłania do
ciągłego podejmowania nowych kontaktów płciowych.”
[1]


Oczywiste jest też, że osoby biseksualne, pojawiające się na
dyskotekach i w cyberprzestrzeni nie są przygotowane na umacnianie
znajomości. Kontakty seksualne z homoseksualistami to dla nich
ekstrawagancka rozrywka, nie angażują się też emocjonalnie. Przeważnie
maja partnerów hetroseksualnych i planują zawarcie związku małżeńskiego,
nie traktują więc homoseksualnych kochanków poważnie.

Hetero kontra homo
Porównywanie związków gejowskich i lesbijskich z małżeństwami
heteroseksualnymi prowadzi do błędnych wniosków. My nie kopiujemy
małżeństw. Tworzymy oparte na autonomii i wolności obu osób układy
partnerskie. Nie wiąże nas ślub, czy presja otoczenia. Każda osoba może
odejść, kiedy chce. Dlatego nasze związki bywają równie szczęśliwe i pełne
jak związki heteroseksualistów.

Początkowy okres wolności i
swobody gejów i lesbijek, częste zmienianie partnerów i skłonność do
intensywnego życia seksualnego znajduje analogię u heteroseksualnych
rówieśników. Wiele młodych mężczyzn często zmienia partnerki, dopiero w
późniejszym okresie życia – około trzydziestki – stabilizuje się, żeni i
statkuje. Podobnie bywa u gejów.

„Związki homoseksualne okazują
się tak stabilne, satysfakcjonujące, kochające jak małżeństwa
homoseksualne. Związki między osobami tej samej płci stają się naturalnymi
eksperymentami związku bez ról (tj. gdzie partnerzy nie mają wytyczonych
ról). Związki homo- i heteroseksualne między ludźmi o podobnym wieku, o
podobnej edukacji oraz o podobnym czasie trwania związku odczuwają bardzo
podobny poziom satysfakcji. Geje i lesbijki wnoszą do związku o wiele
więcej podobnych oczekiwań, wartości, zainteresowań niż
heteroseksualiści.”
pisze Zbigniew Lew – Starowicz.[5]

I co dalej?
Jaka konkluzja z powyższych wywodów? Uważam, że
jako geje i lesbijki nie mamy powodów, by czuć się pokrzywdzonymi w
zakresie łatwości budowania trwałych związków.

Nie jesteśmy grupą
specjalnie upośledzoną w tym względzie. Problemem jest natomiast budowanie
pozytywnego wizerunku, zwłaszcza w społeczności homoseksualnej. Musimy
udowodnić sobie, że potrafimy kochać, potrafimy wiązać się na długo i
potrafimy szczęśliwie żyć.

Ważną rolę mają do spełnienia osoby,
które są w trwałych związkach. Do nich należy dawanie świadectwa, że można
tak żyć i że warto tak żyć. Dla nich stworzyliśmy w homikach dział
„świadectwa”. Umiejmy przekonać społeczeństwo, że nie jesteśmy bandą
rozpustnych samców i samic, ale ludźmi, którzy chcą i potrafią kochać


***
Czasami śni mi się sielski obrazek. Dwoje staruszków
siedzi na ławeczce, w cieniu kasztana. Trzymają się za ręce. Przeżyli już
tyle wspólnych lat. Są szczęśliwi. Potrafili sobie zaufać. Mieli tyle
cierpliwości, by przetrwać trudne chwile. Wierzę w to, co widzę. Tak
będzie wyglądało moje życie.


  • przypisy:
    [1] Boczkowski Krzysztof Homoseksualizm,
    inter-esse, Kraków 2003
    [2] Don Clark, Lesbijki i geje – jak ich
    kochać
    , Wydawnictwo Da Capo, Warszawa 1995
    [3] Ange Daniel,
    Homoseksualizm? Czym jest? Do czego prowadzi?, Wydawnictwo „M”,
    Kraków 1993
    [4] Krzeszowiec, Marcin, Młoda gwardia – raport,
    „Inaczej” s.10, Softpress, Poznań 2002
    [5] Zbigniew Lew- Starowicz,
    Michał Lew-Starowicz, Homoseksualizm, Wydawnictwo Lekarskie PZWL,
    Warszawa
  • 2 komentarzy do:…i żyli długo i szczęśliwie




    Skomentuj

      

      

      

    Obraz CAPTCHY

    *

    Możesz używać następujących tagów HTML

    <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

    Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

    napisz do nas: listy@homiki.pl

    Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
    Nr ISSN: 1689-7595

    Powered by WordPress & Atahualpa