homiki polecają: Z ciała i duszy

W ubiegłym tygodniu do księgarni trafiła nowa książka
amerykańskiego pisarza Michaela Cunninghama, autora słynnych „Godzin”.
Powieść „Z ciała i z duszy” dzieje się w latach czterdziestych ubiegłego
wieku. Constantine Stassos, grecki imigrant, w poszukiwaniu lepszego życia
przybywa do Stanów Zjednoczonych. Jego małżeństwo z Mary Cuccio, Włoszką z
pochodzenia, daje początek nowej amerykańskiej rodzinie.

Związek, który
zrodził się z wielkiej miłości, przez lata balansuje jednak na wąskiej
krawędzi między brakiem zrozumienia, a nienawiścią. Gdy na świat
przychodzi troje dzieci, sytuacja staje się jeszcze bardziej napięta.


Siłą napędową zmian zachodzących w życiu wszystkich członków
rodziny i jej następnych pokoleń są wygórowane ambicje, niezaspokojone
pragnienie miłości i przemoc. Na ich losach zaczynają ciążyć nakładające
się na siebie wydarzenia kolejnych lat: najstarsza córka, Susan, ucieka w
przedwczesne małżeństwo, Billy, jedyny syn, opuszcza dom i szuka
akceptacji swojej odmienności w związkach z mężczyznami, Zoe, najmłodsza w
rodzinie, wyobcowana i zamknięta w sobie wizjonerka, rzuca się w wir
uciech Nowego Jorku. W dojrzałym życiu nieodłącznie towarzyszą im
nieufność, niepewność trafności wyborów, brak akceptacji własnej
osobowości, co nieuchronnie prowadzi do tragedii.

Mylą się
jednak ci, którzy sądzą, że Cunningham napisał powieść o mrocznej stronie
życia, wpisując w historię jednej rodziny wszelkie możliwe patologie
społeczne. Zaskakuje w niej coś zgoła przeciwnego: akceptacja, z jaką
autor przedstawia niemal wszystkich swoich bohaterów. To postacie godne
szacunku, szczególnie zaś te, które społeczeństwo najchętniej nazwałoby
zboczeńcami.

Rozpad tradycyjnego modelu rodziny nie jest więc u
Cunninghama patologią. I być nią nie może, gdyż Cunningham, tak w
ostatniej powieści, jak i w „Godzinach”, tworzy literaturę gejowską –
heteroseksualne sceny erotyczne wypadają tu blado i schematycznie w
zestawieniu z rozbudowanymi scenami miłości między mężczyznami. Jest to
literatura gejowska nowej generacji, w której homoseksualizm jest jednym z
oczywistych modeli życia.

Cunningham, w odróżnieniu od Edmunda
White'a („Zuch”) czy Alana Hollinghursta („Klub koryncki”), wychodzi w
swoich powieściach poza środowisko gejowskie. Prezentuje szeroką panoramę
społeczną, w której homoseksualizm wpisany jest już trwale w krajobraz
Ameryki. Błędem byłoby więc rozważanie homoseksualizmu w kategoriach
„upadku amerykańskiego mitu” czy stawianie go obok kazirodztwa,
narkomanii, kleptomanii i innych patologicznych przypadłości, które
naznaczyły życie powieściowych bohaterów Cunninghama. Ta perspektywa,
wynikająca z narzucenia na tekst własnych uprzedzeń, musi być obca
amerykańskiemu autorowi otwarcie przyznającemu się do homoseksualizmu i
aktywnie działającemu w gejowskich organizacjach.
(Fragment recenzji
Jerzego Jarniewicza. href="http://serwisy.gazeta.pl/ksiazki/1,19970,1966909.html"
target=_blank>Czytaj cały tekst w portalu Gazeta.pl >> )


Z ciała i z duszy
Wydawnictwo Rebis
Seria:
Salamandra
Przekład: Maja Charkiewicz
Wydanie I marzec 2004

ISBN 83-7301-517-5

Autorzy:

zdjęcie Jerzy Piątek

Jerzy Piątek

Jeden ze współzałożycieli i redaktor portalu Homiki.pl, w stowarzyszeniu Otwarte Forum.
Zawodowo związany z branżą PR.
Prywatnie – zapalony fotograf, miłośnik poezji Rolfa Dietera Brinkmanna, dobrej kawy i rowerów.

2 komentarzy do:homiki polecają: Z ciała i duszy

  • adam

    [Re: homiki polecają: Z ciała i duszy]

    wspaniała,poruszająca i piękna książka. pełna smutku, żalu i cierpienia, a jednak dająca promyk nadziei. obowiązkowa lektura dla każdego wrażliwego człowieka

  • mTV

    Sięgnąłem po książkę „Z ciała i z duszy” wydaną 9 lat temu w Polsce. I co? Uważam, że bardzo niesłusznie pozostaje w cieniu „Godzin”. Dlaczego?

    Zacznę od okładki. Niezbyt atrakcyjne jak dla mnie wydanie. Jak i cała seria Salamandra jakoś nie specjalnie zaciekawia czy zachęca do wzięcia do ręki. Potłuczone, różnokolorowe naczynia szklane. Hm. Co projektantka miała na myśli? Rozbite osobowości? Kruchość natury? Wszystko się wyjaśnia podczas uważnej lektury. Mały bohater zauważa, że agresja i furia jego ojca nigdy nie dotyczy przedmiotów. Takich spostrzeżeń i psychologicznych niuansów jest mnóstwo.

    Po drugie, gdybym kiedykolwiek miał wybrać najlepsze motto książki to byłoby to motto właśnie tej. Jest genialne! Mistrzowsko spełnia swój cel i cechy. Zaintrygowanych zachęcam do zajrzenia na 7 stronę.

    Książka składa się z trzech części. Na przeszło 500 kartach toczy się rodzinna saga rodziny w USA obejmująca 100 lat. Nie o dzieje familii jednak tu chodzi. Takie odczytanie byłoby zbyt banalne. Na tle różnych warunków: miejsca pobytu, pracy, politycznych i gospodarczych zawirowań ukazane są losy poszczególnych jej członków. Co ciekawe, kolejne lata i zdarzenia widzimy oczami coraz to innej osoby. Mnie najbardziej zafascynowało postrzeganie świata przez dzieci.

    Książkę nie czyta się łatwo. Zwyczajność opowieści o dojrzewaniu, dorastaniu czy umieraniu może nużyć. Z czasem jednak zauważyłem, że tak się zżyłem z bohaterami i ich perypetiami, iż nie mogłem się doczekać co będzie dalej. Świetnie studium postaci oraz zaskakujące zwroty akcji wciągały coraz bardziej. Każda jednostka tam to tzw. osobowość. Autorowi udało się umieścić w powieści hetero, bi i homoseksualistów, a nawet transwestytę. Z brutalną szczerością opisuje ich sposób myślenia, odczucia, przygody i doświadczenia, marzenia i realia życia. Dlaczego brutalnie? Gdyż najczęściej te ostatnie bywają rozbieżne – szokująco rozbieżne – z oczekiwaniami rodziny, innych czy też samych zainteresowanych. Przychodzi się im bowiem zmagać z niełatwymi sytuacjami samotności, życia w związku, wychowywania dzieci, zdrad, choroby AIDS czy też inności seksualnej. Cunningham poprzez dosadność osiąga realizm kreacji, dotykającej czasem „do żywego”, do „mięsa i krwi” jak mówi tytuł oryginału.

    Dużym atutem tej powieści jest wątek geja, który na tle pozostałych krewnych wypada nie tylko pozytywnie, lecz i budzi sympatię. Zdrowy, zaradny, w związku z tym samym facetem, na dodatek wychowujący dzieciaka. I to wszystko pióra Cunninghama sprzed 18 lat.

    Książka o przeciętnym życiu, ale daje „się cieszyć zupełnie zwyczajnymi rzeczami: filiżanką rzucającą cień na okienny parapet, książką, z którą wyjdzie do parku w ciepłe wrześniowe popołudnie. Z takich chwil składa się życie.”




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa