Ganiałam po Marais

Z Hernandezem rozminęliśmy się. Ja się kwadransik
spóźniłam, on knajpy nie znalazł… No, może jutro. Dziś ganiałam sama.
Barman u les, w Scandaleuses, ostrzygł się. Całkiem milo teraz wygląda.
Widać że passive, i to kółko w nosie jak u pokornego cielęcia, ale ząbki
ma śliczne i dziś się uśmiechał.

Czarnego Kociątka nie było, tej Świetnej
Hiszpanki też. Wypiłam coca-colę przy barze (2,80 euro) i zwiałam. Na dole
chyba tańczono, ale nawet nie chciało mi się złazić. Za gorąco na
wszystko. Najfajniejsi jednak to siedzą u bearsow. Tam i wzrost, i
muskuły, i oczy błyszczące, i łeb ogolony. Śmiesznie to wygląda, jak się
całują dwie takie szafy. Tam to nie mam co marzyć, żeby wejść, zresztą się
nie odważę. Mogę naprzeciw, na tarasie Bazooki. Tam jest ten kelner
podobny do Maurice'a.

Siadłam
dwie knajpy dalej, na tarasie les Palmiers. Piwko tam 3,50 euro. Dwie
młodziutkie les chciały usiąść obok, ale zrezygnowały. Po lewej mam dwa
wolne miejsca po nich, potem w rogu dwie stare grube foki. Jedna ma różową
koszulę, druga w biało-fioletową pepitkę. Po prawej Murzyn, chłopak
śliczny i widać, ze gej. Ten drugi, biały, też. Dziewczyny hetero. Przede
mną jeden samotny z ogolonym łbem, ale raczej intelektualista. Wszyscy
siedzą, odpoczywają, gapią się na przechodzące homoseksualne pary, luzik i
relaks.

I wtedy, na ulicy, pod murem (bo rue des Lombards w
weekend zamienia się w deptak) staje wspaniała, duża dziewczyna, klaszcze
w ręce i po amerykańsku zapowiada, że zaśpiewa nam kilka piosenek. I
śpiewa: z gestem, swingując i tańcząc. Poziom zawodowy i dziewczyna
świetna: duża, blond, o żywej mimice – widać ze inteligentna. Kaszkiecik, czarne biodrówki-dzwony i nabijany pas. Śpiewa,
śmieje się i widać, że sama bawi się wspaniale.

Podczas drugiej
piosenki na chwilę przysiadła na kolanach temu łysolowi w pierwszym
rzędzie. Ten nie drgnął. Ja siedziałam za nim i pomyślałam, że nie o tym
marzy ta smutna ciota. I że chyba pierwszy raz w życiu tak wspaniałą babę
na kolanach trzyma. I jak parsknęłam śmiechem, to mało mi piwko nosem nie
poleciało. Wszystkie sąsiednie stoliki roześmiały się także. Nie wiedzieli
dlaczego, ale w powietrzu była wesołość i radość. Tak, że jak na końcu
baba ściągnęła kaszkiecik, to każdy coś jej chętnie wrzucił.

A
jeszcze wcześniej, w metro, jak wysiadałam na Chatelet, to na korytarzu
taka śmieszna chuda dziewczyna grała na skrzypcach właśnie tę melodię co
mi się tak podobała ostatnio… Tak mi się pysk roześmiał, i ona też do
mnie mrugnęła, że dałam tam całe euro. No, ale weekend w Paryżu,
luzik…

Autorzy:

zdjęcie nina2

nina2

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 8; nazwa: nina2




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa