Bataliony kochanków

Wedle stereotypowego wyobrażenia mężczyzna homoseksualny jest
zniewieściały i zdecydowanie niemęski. Zupełnie innych
przykładów dostarcza nam historia wojskowości. Często bowiem było tak, iż
kiedy państwami rządzili władcy o usposobieniu żołnierskim, homoseksualizm
wykorzystywali jako środek umacniający „kastę wojowników”. Tak np.
starożytni celtyccy wojownicy „ofiarowali swe ciała innym mężczyznom bez
najmniejszych skrupułów”, traktując odtrącenie jako obrazę.

  • Homoseksualizm wśród samurajów W 1999 r. powstał
    japońsko-francusko-brytyjski film obyczajowo-psychologiczny,
    wyreżyserowany przez Nagisa Oshima (1) – „Tabu” (w Polsce w 2002
    r.). Rzecz dzieje się w Kioto, w roku 1865, w siedzibie Shinsen, jednostki
    specjalnej szoguna Tokugawy przeznaczonej do tłumienia buntów społecznych.
    Do jednostki trafia osiemnastoletni Sozaburo Kano, który oprócz
    tego, iż był świetnym szermierzem, obdarzony został przez naturę
    fascynującą dziewczęcą urodą. Wkrótce do młodego wojownika rozpalają się
    koledzy i przełożeni, a jego dwuznaczne zachowanie zaczyna zagrażać
    surowemu kodeksowi samurajskiemu i wojskowej dyscyplinie. Samo Kano
    okazuje się przy tym bezwzględnym mordercą (połączenie
    homoseksualizm-śmierć). Wykonuje bez mrugnięcia okiem rozkazy egzekucji, z
    kamienną twarzą ścina swego kochanka. Jedynie raz wyraża swój sprzeciw:
    kiedy nakazuje się mu odbycie inicjacji seksualnej w domu publicznym.
    Niełatwo było przekonać Kano, by udał się do gejszy. W końcu dowództwo
    postanawia brutalnie przywrócić porządek w tej elitarnej jednostce
    wojskowej Film wśród europejskich widzów i recenzentów został
    odebrany bądź to z oburzeniem („Homoseksualizm wśród samurajów!”), bądź z
    niezrozumieniem ( „Najkrócej mówiąc, „Tabu” poświęcone jest problemowi
    homoseksualizmu w armii” (2); „Niezgodna z samurajskim kodeksem
    forma seksualności”). Dla tego jednak kto zna historię Japonii, przesłanie
    filmu jest dość jasne: męski homoseksualizm jako symbol dekadencji i
    upadku. Homoseksualizm wśród samurajów został ukazany jako czynnik
    rozkładu dyscypliny. Akcja, dziejąca się na trzy lata przed upadkiem
    szogunatu (rewolucja Meiji), jest metaforycznym obrazem ukazującym
    homoseksualizm jako symbol lub przyczynę kryzysu rycerstwa japońskiego, a
    także starego porządku feudalnego. W ostatniej scenie samuraj ścina
    mieczem drzewko wiśni… Wbrew
    opinii skandalisty, jaką ma Oshima, jedynym chyba skandalicznym wymiarem
    tego filmu może być odbierany sam fakt ukazania homoseksualizmu wśród
    samurajów. Doszukiwanie się w nim kolejnej prowokacji, co sugerowali
    niektórzy recenzenci, jest pomyłką. Jego wydźwięk, podtekst – jest mało
    skandaliczny i wpisuje się raczej w naczelny artykuł wiary homofobów:
    „Przez pedałów świat się wali!”. Chrześcijańską odmianą tego przesłania
    będzie upadek i zniszczenie Sodomy (3) (Księga Rodzaju, rozdz. XIX)
    oraz upadek świata starożytnego. W jednym bowiem i w drugim przypadku,
    Biblia i chrześcijańska historiozofia mówią, iż dokonało się to na skutek
    „perwersji homoseksualizmu”. Film „Tabu” w istocie ukazuje
    homoseksualizm wśród samurajów w krzywym zwierciadle Oshimy.
    „Homoseksualizm w armii” nie jest bynajmniej znamieniem dekadencji
    szogunatu, lecz wpisany był bardzo głęboko w cały japoński system
    średniowieczny. Każdy samuraj (4) miał swego pana (5).
    Homoseksualizm był dość powszechny. Najzaszczytniejszą formą nagrody dla
    samuraja od jego pana był 13-letni chłopiec. Często wśród samych samurajów
    tworzyły się związki homoseksualne. Występowały również relacje podobne do
    greckiej pederastii: wysoko postawiony i doświadczony samuraj mógł wziąć
    na kochanka swego lennika, będąc zarazem jego mentorem i wychowawcą
    wprowadzającym go w świat dorosłych. Senior w związku takim był stroną
    aktywną. Japoński samuraj szedł na wojnę w towarzystwie swego młodego
    kochanka, zatem przypisywanie homoseksualnym związkom wśród wojowników
    znaczenia demoralizującego, jest dość odległe od prawdy. (6)
    Podobnie, twierdzenie, iż homoseksualizm był sprzeczny z kodeksem
    samuraja (7) jest nonsensem. Można przytoczyć w tym miejscu
    fragment Hagakure – zapiski samuraja Yamamoto Tsunetomo, który o
    homoseksualizmie samurajów pisał m.in.: „Ihara Saikaku napisał słynny
    wers, który brzmi: 'Młodzieniec bez starszego kochanka jest, jak
    kobieta bez męża'. To uogólnienie jest po prostu śmieszne. Młodszy
    mężczyzna powinien najpierw wypróbowywać starszego przez co najmniej pięć
    lat, i dopiero, gdy będzie pewny jego intencji, powinien mu zaproponować
    związek. Osoba niestała w uczuciach nie wniknie wystarczająco głęboko w
    związek, i prędzej czy później opuści swego kochanka. Jeśli potrafią oni
    wzajemnie się wspierać i poświęcić swe życie drugiej osobie, wtedy ich
    związek może być trwały. Ale, jeżeli jeden partner jest fałszywy, drugi
    powinien mu powiedzieć, że istnieją przeszkodą dla stworzenia związku. To
    powinno ich rozdzielić. Jeżeli jednak pierwszy zapyta o te przeszkody,
    tamten powinien mu odrzec, że nie wyjawi mu ich nigdy w życiu. Jeżeli
    jednak tamten będzie nadal nalegał, ten powinien się zdenerwować, a gdy
    będzie nadal naciskany, powinien ściąć natręta. Ponadto, starszy mężczyzna
    powinien upewnić się, co do prawdziwych motywów młodszego, w następujący
    sposób: Jeżeli młody człowiek potrafi poświęcić się i przyjąć sytuację
    wyczekiwania przez pięć lub sześć lat, wówczas jego postępowanie nie
    będzie nieszczere lub niestosowne. Ponadto, nie powinniśmy dzielić czyjejś
    drogi na dwie. Na drodze samuraja winno się walczyć również z pokusami.
    (..) Hioshima Ryotetsu był prekursorem homoseksualizmu w naszej prowincji,
    i chociaż można powiedzieć, że miał wielu uczniów, każdego instruował
    oddzielnie. Edayoshi Saburozaemon był człowiekiem, który rozumiał zasady
    homoseksualizmu od podstaw. Pewnego razu, towarzysząc mistrzowi do Edo,
    Ryotetsu zapytał Saburozaemon: 'Co zrozumiałeś z homoseksualizmu?'.
    Saburozaemon odparł: 'To coś zarówno przyjemnego i nieprzyjemnego'.
    Ryotetsu był zadowolony z jego odpowiedzi. Powiedział: 'Musiałeś wiele
    przecierpieć, aby móc tak powiedzieć'. Kilka lat później pewna osoba
    zapytała Saburozaemon'a o znaczenie powyższych słów. Odrzekł on: 'Wyrzec
    się życia dla kogoś innego, jest podstawową zasadą homoseksualizmu. Gdy
    tak nie jest, homoseksualizm staje się sprawą wstydliwą. Jednakże wówczas
    nie pozostaje ci nic, czego mógłbyś się wyrzec dla swojego mistrza.
    Dlatego też należy zrozumieć, że jest to czymś zarówno przyjemnym, jak i
    nieprzyjemnym.'” (8) Karykatura historii Japonii jest u
    japońskiego reżysera równie wielka, jak i niezrozumienie treści filmu u
    europejskich odbiorców. Trudno zresztą oczekiwać czego innego w tym drugim
    przypadku, skoro w społeczeństwie homofobicznym, jakim przez wiele wieków,
    aż do ostatnich lat, była, a i w znacznej części do dziś jest, Europa –
    zatem wszelkie wątki tyczące się homoseksualizmu w przeszłości, a także w
    innych kulturach, były i nadal są pieczołowicie wymazywane z nauczania,
    książek, filmów itd.
  • Święty hufiec pederastów Bardzo ciekawym przykładem
    trzebienia wątków homoseksualnych z historii, jest grecki „Święty Hufiec”.
    W czasie drugiej wojny światowej była to elitarna jednostka komando do
    zadań specjalnych, uformowana w sierpniu 1942 r. przez oficerów Royal
    Hellenic Army, w Egipcie, po kampanii na Bałkanach, składająca się z ok.
    300 greckich oficerów. (9) Wcześniejszym wcieleniem „świętego
    hufca”, była jednostka o tej samej nazwie, utworzona w 1821, w roku
    wybuchu greckiego powstania, którego wynikiem była najpierw autonomia dla
    Grecji przyznana przez sułtana w roku 1829, a następnie niepodległość,
    ogłoszona w protokole londyńskim w 1830 r. Jednakże pierwowzorem
    obu tych jednostek był starożytny „święty hufiec”, stworzony w 371 r.
    p.n.e. z 300 Tebańczyków do walki ze Spartą. Bardzo mało osób wie, iż
    tebański „święty hufiec”, ta elitarna jednostka starożytnej armii
    greckiej, uformowana była z homoseksualistów i zwana była też „batalionem
    kochanków”. Ideą takiej formacji wojskowej było założenie, iż dobrze jest
    „postawić miłośnika obok oblubieńca”, gdyż w razie
    niebezpieczeństwa najbardziej myśli się o osobie ukochanej, a ponadto
    miłośnik chcąc odznaczyć się w oczach oblubieńca , będzie bardziej
    dzielny. Z pewnością można uznać, iż to funkcjonowało. Oddział szczególnie
    wsławił się w zwycięstwach pod Leuktrami (371) i Mantineą (362); był
    niepokonany i święcił sukces za sukcesem, aż do przełomowej bitwy pod
    Cheroneą w roku 338 p.n.e., kiedy to Filip II, ojciec Aleksandra
    Macedońskiego, pokonał Greków i tym samym położył kres niepodległości
    Grecji. Plutarch z Cheronei w swych Żywotach równoległych ukazuje podziw
    jaki wzbudził „batalion kochanków” u jego zwycięzcy: „Kiedy po bitwie
    Filip oglądał poległych i doszedł do miejsca, gdzie leżało owych trzystu,
    którzy wprzódy równym marszem ruszyli naprzeciw nieprzyjacielskim
    włóczniom i wspólnie padli w boju, zadziwił się wielce, a gdy usłyszał, że
    był to hufiec kochanków, miał podobno zapłakać i zawołać: 'ci powinni
    paść, którzy podejrzewają takich ludzi, że czynią coś niegodnego'”.
    (10) Nie wiem wprawdzie, czy dwa następne wcielenia
    „świętego hufca” również bazowały na głównym założeniu pierwotnej formacji
    tego typu, gdyż znane mi źródła milczą o tym jak zaklęte, ale nawet jeśli
    greccy oficerowie nie pałali do siebie „zakazaną miłością”, warto
    przynajmniej wiedzieć, iż współczesny narodowowyzwoleńczy „święty hufiec”
    nie nawiązywał bynajmniej do średniowiecznych armii krzyżowców czy innych
    „świętych” wojowników chrześcijańskich, lecz do pogańskiej i elitarnej
    jednostki greckich pederastów. Taka wiedza jest jednak przeznaczona tylko
    dla uszu między którymi znajduje się „otwarty umysł”. Święty hufiec
    pederastów – powodowałby mdlenie dewotek. Jednak wbrew temu, etyka
    seksualna była i jest bardzo względna czasoprzestrzennie. Czy nam się to
    podoba, czy nie. Jedyną racjonalną filozofią jest tolerancja dla
    odmienności.
    PRZYPISY(1) Klasyk kina japońskiego,
    autor skandalicznego „Imperium zmysłów” z 1976 r. Wątek
    homoseksualny zawierał również jego film „Wesołych świąt, pułkowniku
    Lawrence”
    . (2) K.J. Zarębski, „Japońska
    dekadencja”
    , Kino, 25 marca 2002. (3) Stąd właśnie
    pojęcie „sodomii” funkcjonowało jako synonim homoseksualizmu, jeszcze w
    drugiej połowie XX w., w pismach kościelnych, choć „świeckie” rozumienie
    tego terminu ogranicza się do parzenia ze zwierzętami. (4)
    Japoński wojownik i „szlachcic”, w Japonii zwany na ogół bushi. Jako
    warstwa społeczna wyodrębnili się w X-XI w. W XII w. samurajowie zdobyli
    faktyczną władzę, zaś od rządów shogunów (w feudalnej Japonii był to
    najwyższy tytuł w hierarchii stanowisk państwowych) z rodu samurajów
    Minamoto (od 1192), tytuł shoguna stał się dożywotni z prawem
    dziedziczenia. Shogun stał się zwierzchnikiem nowej klasy samurajów, która
    na 700 lat objęła władzę w Japonii, tworząc system zwany szogunatem.
    (5) Dayimio; samuraj bez pana stawał się roninem, często
    trudnił się rozbojem. (6) Zob. T. Screech, Erotyczne
    obrazy japońskie 1700-1820
    , Kraków 2002; L. Frederic, Życie
    codzienne w Japonii w epoce samurajów (1185-1603)
    , Warszawa 1971; M.
    Dryzner, M. Tysler, Erotyka w Rokuganie. (7) Bushido
    – rodzaj niepisanego kodeksu honorowego klasy wojowników; do głównych
    zasad bushido [bushi 'wojownik', do 'droga'] należały m.in.: bezgraniczna
    wierność i lojalność wobec pana feudalnego, odwaga w boju, pogardzanie
    śmiercią, szacunek dla przeciwnika, wypełnianie przyjętych zobowiązań i
    hart ducha; na zasady bushido złożyły się elementy konfucjanizmu,
    światopoglądu buddyjskiej sekty zen i shintoizmu; w czasach nowożytnych
    bushido wywiera wpływ na etykę Japończyków. [MNEP PWN 2000]
    (8) Y. Tsunetomo, Hagakure – zapiski samuraja,
    przeł. S.Pawłowski, Świat Nei Jia, nr 20, październik 2001.
    (9) I.C.B.Dear, Oxford Companion to the Second World
    War
    , 1995, s.510. (10) Plutarch, Peloponidas,
    18; za: U.Ranke-Heinemann, Eunuchy do raju, Gdynia 1995, s.330-331.
    :: Mariusz Agnosiewicz jest publicystą, redaktorem
    naczelnym serwisu href=”http://www.racjonalista.pl/”>racjonalista.pl

    Autorzy:

    zdjęcie Mariusz Agnosiewicz

    Mariusz Agnosiewicz

    autor zmigrowany z php-nuke – ID: 30; nazwa: m_agnosiewicz

  • 13 komentarzy do:Bataliony kochanków

    • Waldemar Spallek

      [Re: Bataliony kochanków]

      Jestem mile zdziwiony jak rzetelnie choc sila rzyczy skrotowo przedstawia pan homoseksualizm w dawnych kulturach. Szczególnie dziekuje za informacje dotyczace dawnej Japonii, gdyz o homoseksualizmie samurajów i w zachodniej europie poza spezjalistami niewiele osób wie. Dziekuje i gratuluje doskonale koncepcyjnie przemyslanego portalu.

    • Gość

      [Re: Bataliony kochanków]

      Z duzym zainteresowaniem przeczytalem ten artukul. Ale niestety mam duzy nie dosyt.
      Pozatym opis jest cla mnie troche za bardzo jednostronny, i wyglada jak proba dowartosciowania. Niepotrzebna chyba… Pozdrawiam.

    • Gość

      [Re: Bataliony kochanków]

      Z duzym zainteresowaniem przeczytalem ten artukul. Ale niestety mam duzy nie dosyt.
      Pozatym opis jest cla mnie troche za bardzo jednostronny, i wyglada jak proba dowartosciowania. Niepotrzebna chyba… Pozdrawiam.

    • Gość

      [Re: Bataliony kochanków]

      Z duzym zainteresowaniem przeczytalem ten artukul. Ale niestety mam duzy nie dosyt.
      Pozatym opis jest cla mnie troche za bardzo jednostronny, i wyglada jak proba dowartosciowania. Niepotrzebna chyba… Pozdrawiam.

    • Patryk Przemysław Gurtowski

      [Re: Bataliony kochanków]

      Platon (właśc. Aristokles z Aten, 427-247 p.n.e.), duchowy ojciec wszystkich gejów i ich niekwestionowany autorytet, mając zapewne za wzór „święty hufiec” pisał: „Więc, gdyby to można było stworzyć państwo lub wojsko złożone z miłośników i oblubieńców, z pewnością nie znaleźliby lepszego pierwiastka porządku społecznego, jak wzajemne powstrzymanie się od postępków złych, chęć odznaczenia się w oczach drugiego i współzawodnictwo wzajemne. Tacy, choćby ich mało było, zwyciężyliby, powiem, cały świat. Bo mężczyzna, który kocha, raczej zniósłby, żeby go wszyscy inni, niż żeby go oblubieńcy widzieli, jak szeregi opuszcza albo broń rzuca; wolałby raczej sto razy zginąć, a cóż dopiero opuścić oblubieńca albo mu nie pomóc w niebezpieczeństwie – toż nie ma takiego tchórza, którego by sam Eros męstwem wtedy nie natchnął, tak żeby dorównał i najtęższemu z natury. Po prostu, tak jak Homer powiada, że bóg niejednemu bohaterowi ducha dodawał, tak i Eros ducha dodaje tym, którzy kochają” (PLATON, „Uczta”, 178e-179a). O męstwie homoseksualistów powiada również nieco dalej twierdząc, że geje „gonią za męskim rodzajem i już jako mali chłopcy lubią te kupony męskie mężczyzn ściskać na posłaniu; to są najwybitniejsze jednostki pomiędzy chłopcami i młodymi ludźmi, to są najbardziej męskie natury” (ibidem, 191e-192a). Pięćset lat później Plutarch z Cheronei zanotował: „A czy u was, Teban, Pemptidesie, kochanek nie ofiarował w darze zbroi ukochanemu chłopcu, gdy ten był wpisywany na listę mężów? A szyk hoplitów zmienił i poprzestawiał Pampenes, znawca spraw miłosnych, który miał pretensje do Homera, że się na miłości nie znał, skoro uszykował Achajów według plemion i rodów, zamiast umieścić ukochanego przy kochanku, tak żeby tarcza się z tarczą stykała, a hełm na hełmie się wspierał” (PLUTARCH, „Dialog o miłości”, 17). Nadto ten sam grecki historyk i filozof wymiania inne armie kochanków i wielkich bohaterów-gejów: „Stąd nie tylko najbardziej wojownicze ludy, jak Beoci, Lacedemończycy [Spartanie - dop. P.P.G.], Kreteńczycy, są najbardziej oddane miłości, ale i wśród dawnych bohaterów najdzielniejsi: Meleager, Achilles, Aristomenes, Kimon, Epaminondas. Ten ostatni miał dwóch ulubieńców: Asopichosa i Kafisodorosa, który poległ wraz z nim pod Mantineją i został pogrzebany tuż koło niego. Co do Asopichosa, to okazał się tak groźnym wojownikiem dla nieprzyjaciół i siał taki lęk, że Euknamos z Amfissy, który pierwszy stawił mu czoło i zadał cios, otrzymał kult herosa u Fokejczyków” (ibidem, 17).

      PATRYK PRZEMYSŁAW GURTOWSKI
      (dawniej student politologi ze specjalnością politologia z filozofią, obecnie student historii – 25 lat).

    • Patryk Przemysław Gurtowski

      [Re: Bataliony kochanków]

      Sorry!!! Do powyższego komentarza wdarł się mały błąd. Aristokles (Arystokles) z Aten, syn Aristona (Arystona) z królewskiego rodu Kodryków i Periktione, potomczyni Solona Ateńczyka, zwany tudzież Platonem (gr. PLATOZ – ‚szeroki’) żył w latach 427-347 p.n.e. albo – wedle innej chronologii – 428-348 p.n.e.

      PATRYK PRZEMYSŁAW GURTOWSKI

    • Dag

      [Re: Bataliony kochanków]

      Fascynujący artykuł (szkoda, że tak późno go czytam), przede wszystkim ze względu na poruszenie kwestii homoseksualizmu w kulturach innych niż grecka. Mam pytanie: we wstępie autor wspomina o homoseksualizmie w kulturze celtyckiej – jestem celtologiem (praca naukowa), czy mogę prosić o podanie możłiwie dokładnego źródła cytatu? Z góry dziękuję!

    • Samuraj z Kraju Kwitnącej Wisni

      [Re: Bataliony kochanków]

      hehehe śmiechu warte na ten artykuł wpadłem przypadkowo nie jestem gejem ani pedałem tylko ciekawi mnie historia Japonii. Nie źle tu nazmyślali.Polecam filmy samurajskie:”Siedmiu Samurajów” „Bunt”, „Straż Przyboczna” , „Seppuku” „Sobowtór” „Sanjuro” i wiele innych.I jeszcze raz powiem to była zwykła ściema.Nie pozdrawiam :)

    • Sol

      [Re: Bataliony kochanków]

      Może i nie jesteś „gejem i pedałem” za to ponad wszelką wątpliwość jesteś niemądry

    • krzsz1986@tlen.pl

      [Re: Bataliony kochanków]

      To się nazywa „lepiej późno niż wcale”.

    • Twoje imię

      [Re: Bataliony kochanków]

      Armia amerykańska właśnie zezwoliła na służbę pederastów, więc będzie wesoło. Pytanie, czy to będą ci tęczowi pederaści tam służyć? Chyba nie, bo oni żadnych wojen nie uznają przecież :D :D :D ! Z pobratymcami po drugiej stronie okopów mogą się najwyżej.. poruchać :D !




    Skomentuj

      

      

      

    Obraz CAPTCHY

    *

    Możesz używać następujących tagów HTML

    <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

    Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

    napisz do nas: listy@homiki.pl

    Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
    Nr ISSN: 1689-7595

    Powered by WordPress & Atahualpa